niedziela, 17 maja 2020

Moje Zuchy

Moje Zuchy
To już czwarty miesiąc od kiedy zmieniłam pracę. Moje zuchy wspaniale radzą sobie z nauczaniem online. Pięknie rozwiązują zadania, wspaniale tworzą prace plastyczne są dzielne i pracowite, jak zawsze. Zmieniło się tylko to, że uczą się w domach. Pewnie bardzo tęsknią za przedszkolem, ciociami i kolegami. Wiem jednak, że są nad wyraz dzielne, zawsze świetnie radziły sobie z każdą przeciwnością. Przetrwają również ten czas, jestem tego pewna.
Gorzej ze mną. Usycham z tęsknoty. Tęsknie za naszymi codziennymi rytuałami. Za wspólnym czytaniem książek i wygłupami na placu zabaw. Tęsknie za zabawą w chowanego i berka. Brakuje mi tych maleńkich rączek oplatających moją szyję i przytulających się z całą tą dziecięcą i szczerą miłością. Brakuje mi wspólnego produkowania ciastoliny i lepienia z niej wszelkiego rodzaju ciasteczek, potworów czy zwierzątek. Brakuje mi ich śmiechu, tego radosnego rechotu podczas zabawy, tych okrzyków radości na wieść o wyjściu na spacer. Brakuje nawet ich łobuzowania, rozrabiania na potęgę, kiedy tylko ciocia odwróci wzrok. Brak ich pomysłów, często tak szalonych, że ciężko było je ogarnąć. Brakuje ich kreatywności, niestworzonych opowieści o lotach w kosmos czy przejażdżce na Dinozaurze. Brakuje ich zabawnych dialogów, które prowadzili między sobą a my z ciocią Edytką wsłuchiwałyśmy się w nie z uwielbieniem. I z uwielbieniem obserwowałyśmy jak cudownie rozkwitają. Każdego dnia potrafiły zaskoczyć nas czymś nowym. Często zastanawiałyśmy się skąd w tych małych głowach tyle pomysłów i kreatywności. Wystarczyło im coś raz wytłumaczyć a one już wiedziały co trzeba robić. Na przełomie kilku miesięcy zmienili się nie do poznania...

Wrażliwy chłopiec, który po przekroczeniu progu przedszkola płakał wniebogłosy i nie chciał długi czas z nami rozmawiać, dziś do sali wkracza z uśmiechem, pięknie opowiada historie i wspaniale radzi sobie z zadaniami. Mowa rozwinęła się przepięknie a kontakt z rówieśnikami wspaniały! Dla małego człowieka to ogromne wyzwanie. Nasz Zuch poradził sobie z nim rewelacyjnie.

Piękna blondyneczka, która nam sam widok cioć i przedszkola wpadała w histerię. Nie było możliwości, by spojrzeć nawet w jej kierunku...a dziś? Dziś ściska nas najmocniej jak umie, daje buziaki i bywają dni, że nie chce wychodzić z przedszkola. Ba! Na występach artystycznych gra pierwsze skrzypce! Z nieśmiałej i niechętnej do zabawy z innymi dziećmi dziewczynki, stała się odważną, rezolutną i niesamowicie rozgadaną trzylatką. Takie bariery pokonują te małe szkraby!


Drobniutki, rezolutny chłopczyk, który nie potrafił przez chwilkę usiedzieć w miejscu a o rozwiązaniu jakiegokolwiek zadania nie było mowy. A dziś? Dziś nadal jest "turboszybki" w ciągłym biegu. Potrafi jednak stworzyć tak cudowne prace plastyczne, że proszę siadać. A zadania? Wykonuje szybko, ale bezbłędnie. Bo przecież jest tyyle rzeczy do odkrycia a czasu w przedszkolu tak mało.

Maleńka dziewczynka, o pięknych blond woskach. Drobniutka i delikatna. Dołączyła do naszej grupy w tracie roku szkolnego. W dodatku młodsza od pozostałych. Nie minął miesiąc, a wpasowała się w grupę perfekcyjnie. W nowej sytuacji odnalazła się lepiej niż niejeden dorosły. Słodka i
 przytulaśna dziewczynka z łobuzerskim spojrzeniem i błyskiem w oczach. Dziś jest przedszkolakiem na medal!

Takich postępów jest mnóstwo. Rozwinęli swoje umiejętności manualne, rozwinęła się mowa, są odważniejsze, mają więcej cierpliwości do wykonywanych zadań i potrafią przepięknie współpracować w grupie. Wymyślają niestworzone historie i potrafią to rewelacyjnie wykorzystać w zabawie. Budują ogromne zamki z klocków, maszyny budownicze, roboty, dinozaury czy mosty i przeszkody. Gotują wymyślne i przepyszne potrawy i troskliwie opiekują się lalkami i misiami. Są niezwykli. Po prostu. Pokonali mnóstwo barier, lęków i smutków. Dorośli powinni uczyć się od dzieci wielu rzeczy. Między innymi właśnie pokonywania własnych słabości, ponieważ w dzieciach drzemie ogromna siła. Trzeba się bardzo starać, aby tę siłę potęgować, a nie gasić.

To przedszkole jest magiczne i wyjątkowe, bo tworzą je najcudowniejsze dzieci i najwspanialsze ciocie. Jedno wiem na pewno. Każde z nich, czy to maluszek, średniak, zerówkowicz czy starszak-jest wspaniałe i wyjątkowe na swój sposób. Każdy z nich ma ukryty talent, który rozwija lub dopiero zacznie rozwijać. Po opuszczeniu przedszkolnych murów w dalszą drogę wyruszą z pięknymi wspomnieniami, ale również z ogromną pewnością siebie. Ponieważ zawsze powtarzamy im, że są wspaniałe i mogą wszystko! Możecie, jesteście cudowni i nie mogłam sobie wymarzyć wspanialszych podopiecznych. Przesyłam Wam moc uścisków! Kocham Was!

Wasza Ciocia!

























czwartek, 30 kwietnia 2020

Smutni ludzie

Smutni ludzie





Chyba pora na reaktywację. Trochę mnie tu nie było. Pochłonęło mnie życie. Totalnie i na maksa. Przyszedł jednak czas, że muszę wypowiedzieć się w pewnej kwestii. Mianowicie chodzi o wszechobecnych, podłych i tchórzliwych hejterów.

Ostatmio trochę więcej czasu spędzam na instagramie i  wiecie co? To przerażające jak mnóstwo jest smutnych, zakompleksionych i zazdrosnych ludzi. Obrzucają błotem każdego, kto pokazuje swoje szczęście, każdemu komu się powodzi nie tylko w życiu prywatnym, ale również zawodowym. To coś jak w tej bajce o małżeństwie i ośle. Czego nie zrobisz, zawsze się znajdzie ktoś, kto to skrytykuje. Jak masz pieniądze, to pewnie na przekrętach zdobyłeś, jak jesteś ładna, to pewnie po operacjach, jak masz powodzenie u mężczyzn to wiadomo jak o Tobie mówią,. Kiedy jednak jesteś samotna, to wróżą Ci staropanieństwo. Gdy masz młodszą żonę, pewnie poleciała na kasę, a kiedy robisz coś dla innych ludzi, to pewnie masz z tego pieniądze, bo przecież za darmo, dla dobra ogółu by Ci się nie chciało. W dzisiejszych czasach nic nie może być bezinteresowne i tak po prostu, od serca. Hejterzy niezmiennie twierdzą. Że wszystko musi być za coś.

Mam wrażenie, że obrażają i plują jadem na wyścigi. Który komentarz bardziej urazi odbiorcę, ten wygrywa. I siedzą po drugiej stronie monitora obgryzając z niecierpliwości paznokcie ile to polubień zyska ich chamski komentarz? Ilu kretynów mnie poprze rzucając jeszcze gorsze obelgi. Bo przecież im bardziej dotknie tego kogo obrażają tym lepiej. Beznadziejne przypadki, zakompleksionych i smutnych ludzi. Nie rozumiem i chyba nie chcę zrozumieć co tymi „ludźmi” kieruje. Bo można komuś zazdrościć i to jest zrozumiałe, ale wszystko ma swoje granice.

Pamiętam okropne hejty w stronę Nicole (Mama Ginekolog). Tutaj hejterzy posuwali się już do najgorszego okropieństwa. Życzyli śmierci bliskim Nicoli, obrażali ją, jej dzieci i najbliższe osoby. To jak okropne rzeczy pisali na jej profilu nie mieści się w głowie. Mało tego, stworzyli sobie swoją małą, smutną hejterską grupę na facebooku, w której obrażali ją na potęgę. Wchodzili na jej profil na Instagramie, obserwowali co wrzuca, o czym pisze, a potem w obrzydliwy i chamski sposób dyskutowali o tym w swoim kręgu. Kręgu małych, smutnych, podłych i zazdrosnych istot, których ulubionym zajęciem jest upokarzanie drugiego człowieka. Mieli jednak pecha, Nicole o tej grupie się dowiedziała i mam nadzieję, że wyciągnęła odpowiednie konsekwencje. Na szczęście w dobie internetu nie trudno znaleźć tego, kto siedzi po drugiej stronie.

Podobna sytuacja spotkała też moją przyjaciółkę, która prowadzi bloga Tosinkowo.pl. Pisali jej okropne rzeczy. Między innymi, że ma ohydne dzieci, żeby zdechły i wiele innych okropności. Choć to silna kobieta, ten hejt nie spłynął po niej jak po kaczce. Musiała to przeboleć i przetrawić, ponieważ nic nie boli tak jak oszczerstwa rzucane w stronę najbliższych. Jak wyżej wspomniałam to silna,ale też inteligentna kobieta i po czasie uodporniła się na chamstwo a na głupotę odpowiada z sarkazmem co skutecznie ukróciło chore dyskusje pod jej postami. Potrafi sprowadzić głupców na ziemię  a oni z takimi boją się zadzierać. 

Kolejnym przykładem jest profil na Instagramie Asi i Maćka Dowborów. Od jakiegoś czasu każdego dnia od poniedziałku do piątku na swoich profilach organizują „Domówki”. Luźne spotkania online ze znanymi ludźmi, w których może uczestniczyć każdy, kto tylko ma ochotę. Inicjatywą twych spotkań by panujący aktualnie trudny czas. Spotkania te mają pomóc tym, którzy w ten trudny czas są zamknięci w domach zupełnie sami. Jest mnóstwo śmiechu, totalny spontan i luz. Maciek czasem się wymądrza, a Joasia na niego krzyczy, zdarza się, że nie może nic powiedzieć, bo Dowbor wpadł w "słowotok". Prawie na każdej z domówek Joanna płacze ze śmiechu a Maciek wcale nie jest drętwy jak o nim piszą. To co się tam dzieje to istne szaleństwo. Cudowna atmosfera przepełniona serdecznością, śmiechem i pozytywną energią. Nie ma tam podziałów, wszyscy są równi. Gówno prawda, że znani, to zadufani i wyniośli. Wiele” Domówek „ już u nich zaliczyłam i uważam, że odwalają kawał dobrej roboty. Zbierają każdego wieczoru tysiące ludzi co jest kolejnym powodem do czego? Do hejtowania! Według tych smutnych istot po drugiej stronie komputera Aśka zbyt głośno się śmieje. Mówią "szczeżuja" . Fuck, jak ja bym chciała się tak pięknie i z gracją szczerzyć jak ona!  Ale przecież gdyby była poważna, to pisaliby, że naburmuszona.Tacy właśnie są hejterzy. Wyciągają brudy z jakichś dennych, nic nieznaczących portali z kundelkiem w tle i wrzucają na profil, co by podsycić innych smutnych i zakompleksionych. I bang! Machina ruszyła. Posypało się jak z dziurawego worka z piaskiem. Obrażają. Plują jadem i bluźnią. A gdy ktoś zwróci im uwagę odpowiadają jakże grzecznie i kulturalnie:

-"Ja Tylko swoje zdanie wyrażam… "

Nie wszyscy jednak przepraszają, są też tacy, którzy po zwróceniu uwagi obrażają jeszcze bardziej. W tym przypadku idealnie sprawdzi się sposób Magdy Gessler „wywalić chama”. Moim zdaniem genialny pomysł z jeszcze lepszym tytułem. I taki hejt zdarza się u wszystkich. Wiele razy trafiałam na takie okropne komentarze. Dajmy przykład.  Piękne zdjęcie na Instagramie, ślicznie ubrana dziewczynka z równie piękną mamą w pokoju, w którym panuje ład i porządek. Wszystko piękne. I przemiły komentarz pod postem

- „ Pewnie wszystko ustawiane do zdjęcia, przestań kłamać, że jesteś taka idealna” 

i po cholerę ten tekst? Po co ja się pytam? Skoro pod zdjęciem nieuczesanej mamy z bałaganem w tle piszą

-„Weź się ogarnij i posprzątaj ten syf, wstyd mieć taki nieporządek, jak ty wyglądasz…” itp. itd.

Takich sytuacji są tysiące, ba miliony! Hejt w dzisiejszych czasach jest jak sport, wszędzie go pełno, a hejterzy prześcigają się w obelgach. To jest przerażające. Z pewnością dotknął on każdego z nas. Problem polega na tym, że jedni są na to odporni, a inni wręcz przeciwnie. Wielokrotnie nagłaśniano sprawy samobójstw z powodu hejtu. Zastanawiam się co wtedy czuli Ci ludzie, którzy mieli w tym swój udział. Jak mogli nadal żyć mając kogoś na sumieniu? Oczywiście nie uważam, że wszystko ma być akceptowane, słodkie i mdłe, bo każdy ma prawo się z czymś nie zgodzić i mieć odmienne zdanie na dany temat. Tylko do cholery czy nie można tego zrobić w kulturalny sposób? Bez tych obelg? Mowa hejtera, to mowa nienawiści.  Nie dajmy się wciągnąć w spiralę zła, smutku i goryczy. Bądźmy sobą, wyrażajmy swoje zdanie, lecz róbmy to tak, by móc bez wahania spojrzeć w lustro i powiedzieć "Jestem dobrym człowiekiem". Nie, musisz być idealny. Bądź dobry. Ideały nie istnieją. A jeśli kiedykolwiek dotknie Cię hejt, spław hejtera śmiechem. Obróć jego kretyński komentarz w żart i odpowiedz hejterowi pokonując go śmiechem. Wierz mi, jeśli zobaczy, że Cię nie dotknęło to co napisał, wybuchnie ze złości. Zawsze to jednego hejtera mniej! Kiedy jednak będzie to hejt zbyt bolesny, zgłoś to gdzie trzeba, namierz IP i zrób z tym porządek. Zło trzeba tępić w zarodku nim się rozprzestrzeni.

Z pozdrowieniami dla wszystkich Bożenek, Grażynek, Jacków, Dżesik i Brajanów, zakładających fałszywe konta na IG.  Nie plujcie tak tym jadem, bo kiedyś Wam się skończy i zwiędniecie w samotności przed monitorami. Ściskam Was mocno i współczuję, że jesteście tak nieszczęśliwymi ludźmi! Więcej luzu!

wtorek, 18 września 2018

POWROTY BYWAJĄ MOTYWUJĄCE

POWROTY BYWAJĄ MOTYWUJĄCE

Życie mnie pochłonęło…

a ściślej rzecz ujmując pochłonęła mnie praca. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że pracuję w przedszkolu i wiedzą jak poważnie podchodzę do tej roli. Odpowiedzialność za powierzone pod moją opiekę maluszki potrafi wysysać siły i często po pracy jestem zdolna do...niczego :). I choć to nie jest łatwa praca, kocham ją całą sobą. Spełniam się w niej, doceniam możliwość nabierania doświadczenia w fantastycznej placówce i kocham swoich podopiecznych szalenie. To takie urocze skrzaty, które choć zmęczyć potrafią na maksa, rozświetlają każdy mój dzień od kilku miesięcy. Czasem myślę, że moje życie przed tą pracą nie istniało. Co ja właściwie wtedy robiłam? ;)

Czas pędzi jak szalony…

odkąd pracuję zawodowo mam wrażenie, że dni nie płyną, a pędzą na złamanie karku. Dopiero co zaczął się poprzedni poniedziałek, a już kończy się teraźniejszy wtorek. Czasem muszę się zastanowić jaki mamy dzień, bo przysięgam takiej gonitwy najstarsi górale nie pamiętają. Praca w przedszkolu pozwoliła mi poznać lepiej samą siebie. Dotąd myślałam, że jestem osobą raczej lubiącą spokój i ceniącą fakt, że mam możliwość spędzania czasu biernie. Pracując w przedszkolu zrozumiałam, że to nie był wcale wybór. Ja przecież spełniam się w chaosie, biegu i totalnej rozpierdusze :). Im więcej się dzieje, tym głębiej oddycham. Im szybciej biegam, tym spokojniejsze wydaje się moje wnętrze. Jestem człowiekiem czynu. Miło poznać nową Alicję w lustrze.

A gdyby tak znaleźć równowagę?

taka równowaga między biegiem, a stagnacją. Taki mój świat, w którym odpocznę, ale nie pogrążę się w marazmie. Wtedy na myśl przyszło mi to moje miejsce w sieci. Nieco zapomniane, ale wciąż traktowane z sentymentem. Dobrze pamiętam jaką odskocznią od codzienności było. Teraz, choć czasu mam mniej, nadal potrzebuję takiego odskoku. Robić coś, bo chcę...a nie muszę. Wiesz o co chodzi, prawda? Poza tym mogę dzielić się tu z Tobą swoimi emocjami, radościami, a czasem zrezygnowaniem. To wszystko przecież mnie definiuje. Jestem człowiekiem, który miewa chwiejne nastroje, co nawet mnie samą potrafi doprowadzić do furii. Pracuję nad tym (całkiem dobrze mi idzie) i myślę, że narzucony sobie obowiązek spisywania codzienności mógłby mi pomóc w pokonywaniu własnych słabości. Przecież to nie problem narzekać. Sukcesem jest odnajdywać radość w kiepskim dniu, dzielić się nią (choćby na łamach tego bloga) i przeć do przodu. No to prę! Będziesz tu ze mną?

No to może zacznę od początku. Nowego początku…

jestem Alicja i mam wielką nadzieję, że znajdę tu upragnioną równowagę. Jak ją znajdę, to chętnie się z Tobą podzielę. Słyszałaś pewnie, że słowa mają moc. Dlatego to miejsce będę traktować jak swoje miejsce, w którym po pełnym intensywności dniu odpocznę tak, jak lubię. A jeśli Ty przy okazji znajdziesz tu cząstkę siebie, będzie mi bardzo miło. Coś mi mówi, że moja przygoda z samą sobą dopiero się zaczyna. Będę dążyć do tego, by głośno mówić, że siebie lubię i żyję tak, jak tego pragnę. Bo przecież to ja jestem autorem swoich dni i nikt lepiej ode mnie mojej książki wspomnień nie napisze. Niech to będzie dobra książka. Tego sobie życzę :).



niedziela, 3 czerwca 2018

PopCOOLturowy Quiz-fantastyczna gra na długie deszczowe wieczory

PopCOOLturowy Quiz-fantastyczna gra na długie deszczowe wieczory
Z cudownego weekendu w Porębie Wielkiej o której pisałam tu przywiozłam rewelacyjną grę, która dołączyła do naszej kolekcji. Jestem miłośniczką gier planszowych i ogromnie się ucieszyłam widząc coś nowego. Nigdy o tej grze nie słyszałam i żałuję bo PopCOOLturowy Quiz to rewelacyjna gra dla całej rodziny! Idealna na deszczowe popołudnia i wieczory. 

Spotkanie z przyjaciółmi czy nudne deszczowe popołudnie i znudzone marudzące dzieci? Idealnym rozwiązaniem są właśnie gry planszowe. Wspólnie spędzony czas, mnóstwo śmiechu i zabawy. Zwłaszcza, że gra PopCOOLturowy Quiz rozwija koncentrację i pozwala poznać tajniki otaczającego nas świata. Gra jest świetnie zaprojektowana. Stworzona w bardzo młodzieżowym stylu.  Kolorowe i wyraziste żetony przykuwają uwagę każdego gracza. Jeśli jesteście miłośnikami teleturniejów takich jak np. Milionerzy ta gra jest właśnie dla Ciebie! Cała rozgrywka trwa od 20-30 minut. Instrukcja jest napisana prostym językiem i bez problemu zrozumiesz jej zasady. Bardzo szeroka gamma pytań sprawi, że sprawdzisz swoją wiedzę w wielu dziedzinach a jeśli dodatkowo grają z Tobą dzieci ich wiedza na temat otaczającego świata zdecydowanie się poszerzy. Zasady są bardzo proste. Jeden z graczy czyta pytanie pozostali na nie odpowiadają mając przed sobą odpowiednio ułożone żetony. Jeden z nich jest odpowiedzią a drugi wskazuje jak bardzo odpowiadający jest pewien swojej odpowiedzi. W gronie najbliższych poczujesz dreszczyk hazardu. Wszystko oceniam na duży plus. Wygląd gry, zasady i treść pytań. Po kilku rozegranych rundach stwierdzam, że to rewelacyjna gra. 


Elementy gry:

202 karty z pytaniami
24 żetony z odpowiedziami A, B oraz C (w 8 kolorach)
64 żetony obstawiania o wartościach od 1 do 8 (w 8 kolorach)
1 kostka
instrukcja



Gra jest rewelacyjna!


środa, 28 marca 2018

Kobiety dla Kobiety - Za zamkniętymi drzwiami

Kobiety dla Kobiety - Za zamkniętymi drzwiami
Bardzo ucieszyłam się, gdy okazało się, że wraz z innymi blogerkami będę mogła wziąć udział w dwudniowym wydarzeniu zorganizowanym przez Fundację 3-4 Start. I choć zdawać by się mogło, że temat nie jest mi bliski, gdyż nie doznałam na szczęście żadnej z form przemocy osobiście, to jestem zdania, że wysłuchanie dziewczyn, które jej doświadczyły bardzo mi w życiu pomoże. Po pierwsze nauczyłam się rozróżniać różnych form przemocy. Bo stereotypowo myśląc przemocy doświadczamy wówczas, gdy nosimy na ciele jej znamiona. Tymczasem przemocą jest także godzenie w nasze uczucia, raniąc słowem. Przemocą jest poniżanie i krytykowanie dla zaspokojenia własnej satysfakcji. Przemocą jest popychanie, szarpanie, popychanie. Przemocą jest ubliżanie i uwłaczanie. Na końcu spotykamy także przemoc ekonomiczną. Ofiara często na utrzymaniu sprawcy, zależna od niego, znosząca szykany własnej niezaradności. Sprawca uniemożliwia wszelkie próby znalezienia pracy przez ofiarę, rozkoszując się poczuciem, że wszystko zależne jest od niego. Często te osoby zaciągają kredyty bez wiedzy partnera, rozrzutnie traktują budżet przeznaczony na utrzymanie rodziny. Im wolno! To oni zarabiają, a partner jest traktowany jak pasożyt.
Należy pamiętać, że każda z rodzajów przemocy jest przestępstwem. Prawo staje po stronie ofiary, a instytucje które mają pomóc ofierze, naprawdę to robią. Trzeba jednak powiedzieć, że potrzebujemy pomocy. "Za zamkniętymi drzwiami" nie pierzemy brudów. Jeśli coś nas krzywdzi, mamy prawo o tym głośno mówić i oczekiwać pomocy. Pamiętajmy - jesteśmy wolnymi kobietami. Wolny człowiek ma prawo do godności i szacunku.
Dzień Kobiet w Porębie Wielkiej, był najważniejszym dniem traktującym o kobietach. W pięknej scenerii Hotelu Górski Raj spotkało się 15 dziewcząt, które podzieliły się swoimi historiami z życia, posłuchały mądrych prelekcji i wyniosły do swojego życia wiele cennych i potrzebnych wskazówek. Wiele z nich osobiście doświadczyło przemocy, więc był to wzruszający i nie zawsze wesoły czas. Mimo to uważam, że był to czas ogromnie potrzeby i dziewczyny z Fundacji wykonały kawał fantastycznej roboty. Klaudia z bloga Niezłe Ziółko to pomysłodawczyni Kampanii - wielkie brawa za to co robi dla kobiet takich jak my.


PRELEKCJE DZIEŃ PIERWSZY
Wekeend zaczął się od powitania założycielek Fundacji 3-4 Start. Gościł nas Hotel Górski Raj, który zachwycał przepyszną kuchnią i pięknym wystrojem. Pokoje były bardzo wygodne i spało się w nich wyśmienicie. Pierwszym niezwykle ważnym tematem poruszonym na prelekcjach, był temat poruszony przez Renatę Borysiak - psychoterapeutkę z Centrum Psychologiczno - Terapeutycznego "Tęcza" w Krakowie. Pani Renata opowiadała nam o tym jak poznać rodzinę dysfunkcyjną oraz jaką rolę przyjmuje ofiara przemocy. 

Kolejne warsztaty prowadziła Katarzyna Bigosińska z Centrum Rozwodowego Kobieta i Rozwód w Krakowie. Świadomość przemocy psychologicznej i ekonomicznej pani Kasia zobrazowała nam na przykładach. Co więcej dowiedziałyśmy się na tych warsztatach, gdzie udać się po pomoc w razie doświadczania przemocy i po czym poznać jej ofiary. Jak okazało się rozwód, choć jest przeżyciem traumatycznym dla wielu, bywa też ostatnią deską ratunku w rodzinie.

Następne warsztaty przeprowadziła Sylwia Batko. Sylwia na podstawie książki Clarisa Pinkola "Biegnąca z wilkami" opowiadała nam o sile kobiet, oraz jak przetrwać w ciężkich warunkach, nie gubiąc po drodze własnego ja. Warsztaty nosiły tytuł "Powrót do siebie" i mówiły o zdolności przetrwania.
Kolejną osobą, która podzieliła się z nami własnym doświadczeniem była Eliza Żywicka, autorka książki "Kobietą być". Książka to przeżycia autorki, która opisała swoje traumatyczne przeżycia ze swojego związku. Nie była to łatwa rozmowa, ale pokazała wiele ważnych aspektów, którymi powinnyśmy się kierować w życiu.
Na koniec emocjonującego dnia dziewczyny mogły wypocząć w hotelowym SPA, co też chętnie uczyniły :).
PRELEKCJE DZIEŃ DRUGI
Nowy dzień zaczął się pysznym śniadaniem (hotel rozpieszczał nasze podniebienia). Gdy przekroczyłyśmy próg sali konferencyjnej, czekały nas bardzo twórcze warsztaty ceramiczne. Każda z nas miała okazję "pobawić się" w glinie, lepiąc swojego Anioła - Opiekunkę. I choć niełatwe to było zadanie, okazało się, ze stworzyłyśmy piękne, pełne uczucia arcydzieła. Ja jestem dumna z każdego z naszych aniołów, które pokazały nam naszą różnorodność, a także wspólną cechę - wytrwałość i upór w dążeniu do celu. Nasze piękne anioły będą wystawione na Aukcji Charytatywnej Fundacji 3-4 Start.

'


Następnie miałam zaszczyt poznać Beatę Gołaszewską, bohaterkę niezwykle poruszającej książki pt. "Ambasadorowa". Wywiad z Panią Beatą przeprowadziła dla nas Agnieszka Domeracka. Słuchałam tej opowieści cała w emocjach, to niesamowite jak wielką siłą walki o spokój wykazała się bohaterka. Dziś to szczęśliwa i uśmiechnięta kobieta, a przez lata ofiara swego męża Ambasadora. Za zamkniętymi drzwiami rozgrywał się dramat, a powszechnie szanowany mężczyzna czuł się przez lata bezkarnie. Rozmowa z "Ambasadorową" dała mi wiele refleksji i złożonych samej sobie obietnic na przyszłość. 

 
Spotkanie dobiegło końca, a ja wróciłam do domu pełna emocji i wrażeń. Wiem, że nie możemy nigdy dawać przyzwolenia na cierpienie innych, zawsze reagując na krzywdę. Nie reagujesz? Dajesz zielone światło. Tak być nie może! My kobiety powinnyśmy się wspierać i nagłaśniać podobne Kampanie, które mają na celu ochronę człowieka. To niezwykle ważne i potrzebne. Życie w spokoju i szczęściu jest nieporównywalne do niczego innego. To prawdziwy dar. 



Organizatorzy akcji:
Partner Strategiczny:
Partnerzy merytoryczni:
TORT:
Akcję wspierali:
Klucz do zamkniętych drzwi:
Grafiki dot. przemocy:
Plakat:
Fotoreportaż i sesje kobiece:
Iwona, Iza z Kocie Kadry i  wizaż Ania Zatorska – Charakteryzatorska
Videoreportaż:
Kamil Cichoń z CreAdd 
Patroni medialni:
 


środa, 21 marca 2018

Mój sposób na relaks po ciężkim dniu.

Mój sposób na relaks po ciężkim dniu.
To, że kocham wszystkie dzieci wiadomo nie od dziś. Od stycznia pracuję w ciepłym, kolorowym i radosnym przedszkolu. Zarówna kadrę jak i placówkę oceniam na 6 z plusem. Dzieci są cudowne, wszystkie ciocie również a placówka sama w sobie jest na najwyższym poziomie. Uwielbiam tam być. Każdego dnia uczę się czegoś nowego i lepiej poznaję moich przedszkolaków.

Tak, mam pod opieką swoją 27 osobową grupę dzieci. Razem z ciocią Justyną staramy się zapewnić im poczucie bezpieczeństwa, nauczyć wiele przydatnych rzeczy oraz przytulać, chwalić i rozpieszczać do granic możliwości. Tak, rozpieszczamy je, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Są szczęśliwe, lubią przebywać w przedszkolu i wychodzą z niego z uśmiechem. To najlepsza rekomendacja. Nasz „przedszkolny” dzień jest pełen atrakcji. Są zabawy ruchowe, zajęcia na których codziennie uczą nowych rzeczy, robimy doświadczenia, mamy swój kącik przyrodniczy, gimnastyka, logopedia, arteterapia i sensoplastyka, języka angielski czy rytmika. Wszystko to wplecione jest w harmonogram przedszkolaka. Nic więc dziwnego, że po całym dniu zarówno my jak i dzieci padamy ze zmęczenia. Jeśli dołożymy do tego szaleństwa całodniowe, wygłupy i baaardzo głośne rozmowy mamy pełen obraz dnia z życia przedszkolanki i jej podopiecznych. Bywają dni, kiedy wracam do domu totalnie wykończona. Zmęczona hałasem, mnóstwem zajęć i serią obowiązków jakie muszę wykonać każdego dnia. Po powrocie do domu jedyne o czym marzę to gorąca kąpiel i sen. Nie pozwala mi na to niestety natłok zajęć, które czekają na mnie w domu a kąpiel możliwa jest dopiero, gdy wszystko na liście zostanie odhaczone. Ktoś może uznać , że jestem dziwna, ale ja kocham ten pęd. Kocham moje aktualne życie. Moją pracę, moje domowe obowiązki. Radzę sobie ze wszystkim świetnie, przepraszam radzimy-bo jest nas dwie. Nie zamieniłabym ani mojej pracy ani życia po pracy na żadne inne. Na relaks zawsze znajdzie się choć chwila a praca, no cóż nikt nie ma lekko a ja dodatkowo mam mnóstwo małych skrzacików, które wywołują uśmiech na mojej twarzy milion razy dziennie. I nie mówię tu tylko o mojej grupie. Pozostałe też są cudowne. Szaleję za maluszkami, które uśmiechają się od ucha do ucha i wyciągają swoje maleńkie rączki aby za chwilę móc się wtulić w ramiona cioci. Uwielbiam "poważne" rozmowy ze starszakami czy zerówką, bo przecież są już prawie dorośli ;). 

Jak najbardziej lubię się relaksować? Gorąca kąpiel! Tak to zdecydowanie moja ulubiona forma relaksu. Ostatnimi czasy furorę robi obłędnie pachnący olejek aromatyczny do ciała marki COSNATURE Migdał i Kokos, którego przedstawicielem jest BIOBEAUTY. Wystarczy kilka kropel do kąpieli a skóra jest odpowiednio nawilżona. Nie tylko pięknie pachnie, ale również dodaje skórze blasku, wygładza ją, nawilża i chroni przed wysuszeniem. Jest również świetnym rozwiązaniem po goleniu. Używam go regularnie i jestem zachwycona. Zarówno ten olejek jak i inne zapachy dostępne są w Hebe, Aptekach DOZ i Aptekach Cefarm + drogerie Eko. Używałam również zapachu Granat i Jabłko, który ma takie same wspaniałe właściwości. Jeśli szukacie dobrego olejku aromatycznego szczerze polecam właśnie ten. Jest świetny. Idealnie nadaje się również do  masażu. Ma tak idealną konsystencję, że z pewnością wystarczy na długi czas. 




Contact Us

Find Us
Copyright © 2016 Magiala , Blogger